Luty jest ostatnim miesiącem zimowli. Dzień wydłuża się. Chociaż nie widać tego z zewnątrz w ulach pojawiają się pierwsze symptomy nadchodzącej wiosny. Z reguły w końcu tego miesiąca rodziny zaczynają odchowywać czerw. W związku z tym w środku kłębu, gdzie się znajduje, temperatura musi być podniesiona do ok. 34o C. Powoduje to z kolei wzrost zużycia pokarmu w tym także pierzgi. Jelito proste pszczół robotnic ulega wypełnieniu. Najstarsze pszczoły opuszczają ul lub osypują się na dennicę. Rozpoczyna się najtrudniejszy okres w całorocznym cyklu rozwojowym rodziny. W tym właśnie czasie, aby stworzyć najlepsze warunki rodzinom, pszczelarz powinien założyć górne ocieplenia gniazda jeśli nie uczynił tego wcześniej. Część pszczelarzy zaczyna już w tym okresie martwić się, czy aby wystarczy zapasów pokarmu do wiosny. Są to obawy uzasadnione, jeśli jesienią zbyt oszczędnie zaopatrzono pszczoły w cukier. Tych braków w okresie zimy nie da się niestety uzupełnić. Niektórzy pszczelarze, chcący przyśpieszyć wiosenny rozwój stosują w lutym podgrzewanie rodzin za pomocą grzałek elektrycznych niewielkiej mocy instalowanych na dnie ula. Kilkuletnie doświadczenia pszczelarzy krakowskich wskazują jednak, że w wypadku posiadania mocnych rodzin w pasiece, zabieg ten jest niepotrzebny.

Tegoroczna zima ma korzystny przebieg dla zimowli pszczół. Niezbyt silne lecz stałe mrozy powodują, że nie następuje przedwczesne odchowywanie czerwiu. Zużycie pokarmu przez zimujący kłąb w tych warunkach jest niewielkie. W mojej pasiece w Myślenicach waga wykazała zużycie w listopadzie 1kg zapasów, w grudniu 1kg, w styczniu 0,8 kg. Chwilowe ocieplenie jakie miało miejsce w okolicach Bożego Narodzenia spowodowało oblot śródzimowy pszczół w niektórych pasiekach. Traktujemy to jako zjawisko korzystne, dające naszym pszczołom większe szanse na przetrwanie pozostałych mroźnych tygodni.

Jan Ślósarz